4 rzeczy, które nas wkurzają w salonach ślubnych

Wpis bardzo na bieżąco, bo właśnie szukam sukni ślubnej i jesteśmy na etapie wizyt w salonach, przeglądania niezliczonych stron, inspiracji, Facebooków, Pinterestów, Instagramów, itp. Oczywiście ja byłam przekonana, że wszystko pójdzie szybko i gładko, w końcu wiedziałam, czego chcę, a czego nie… No ale… wybieranie sukni ślubnej to jest jednak koszmar! Aby dać upust emocjom, przygotowałam subiektywną listę 4 rzeczy, które nas wkurzają w salonach ślubnych.

Dominika mówi A nie mówiłam”, a ja bije się w pierś, bo jak się okazuje, znalezienie sukni ślubnej nie jest takie proste. Jak już odwiedzimy wszystkie punkty z listy, postaramy się zrobić obiektywne podsumowanie warszawskich salonów — oj, chociaż strasznie nas korci, aby wbić kilka szpilek… Tymczasem przedstawiamy Wam listę 4 rzeczy, które najbardziej nas wkurzyły podczas wizyt w salonach z sukniami ślubnymi.

Jeżeli pierwsza wizyta w salonie sukien ślubnych jeszcze przed Wam, zobaczcie jak się do niej przygotować: Pierwsza wizyta w salonie sukien ślubnych – 10 rzeczy, które musisz wiedzieć

Jedna wizyta na wybór sukni ślubnej? Serio?

Przede wszystkim apeluje do właścicieli salonów ślubnych, choć oczywiście nie wszystkich! Drogie Panie i Panowie, zazdroszczę Waszym klientkom, które są w stanie podczas jednej wizyty w salonie sukien ślubnych wybrać wymarzoną kreację. Bardzo chciałabym należeć do tej grupy i mieć to już za sobą. Jednak przypuszczam, że przyjemniej połowa z nas, szukających swoich kreacji, potrzebuje czasu, aby swój wybór przemyśleć! Pozwólcie nam na to!

Gorące zniżki i promocje

Fajnie, że oferujecie nam zniżki za podpisanie umowy podczas pierwszej wizyty, to bardzo dobra opcja i chętnie bym z niej skorzystała, gdybym miała już upatrzony model sukni. Jednak na jej wybór i wydanie kilku tysięcy złotych potrzebuję chwili do namysłu! Muszę się z tym „przespać”, poradzić mamy, przyjaciółki, zadzwonić do babci i taty i upewnić, że mój narzeczony pogodzi się z wydatkiem takiej sumy pieniędzy! Niestety w największych salonach różne „magiczne” techniki sprzedaży, na dodatek w kiepskim wykonaniu, bardziej odstraszają potencjalną klientkę, niż ją przekonują! Jeżeli mówię, że potrzebuje chwili do namysłu, to proszę Was, nie chce być przekonywana pięć razy, abym jednak dzisiaj podpisała umowę, no bo jak przecież jej nie kupię, to najwyżej stracę te 100-200 zł…

Zero zdjęć

Absolutnie nie może Pani zrobić zdjęcia! Po części rozumiem ten punkt widzenia. Zdjęcia sukienek zrobione komórką w przymierzalni, które lądują później na facebookowych grupach, czasami pełnią funkcję antyreklamy danego salonu. No i niby ze zdjęcia można łatwiej ją skopiować u krawcowej. Ale nie oszukujmy się! Uszycie sukienki od znanego projektanta, który wykorzystuje najlepsze tkaniny i ręcznie robione koronki, na podstawie zdjęcia zrobionego podczas przymiarki jest praktycznie niemożliwe! Poza tym zdolna krawcowa może skorzystać ze strony internetowej albo po prostu pójść z klientką na przymiarkę. Kilka dni po wizycie w salonie mam kompletny mętlik w głowie. Dziękuję Paniom, które pozwoliły mi zrobić zdjęcia – wybiorę jedną z tych sukienek, w której mogę się zobaczyć. Na pewno nie zdecyduję się na tę, którą ledwo co pamiętam. I jeszcze jedna zasada – im bardziej znany i ceniony projektant czy salon, tym jest bardziej otwarty na kwestię zdjęć – wie, że ich sukienek nie da się ot, tak skopiować.

Jeżeli tak jak ja jesteście na etapie szukania, sprawdźcie czego się wystrzegać podczas szukania idealnej kreacji: 8 rzeczy, których nie należy robić przy wyborze sukni ślubnej

Małe rozmiary

Dużym minusem salonów polskich projektantów jest to, że modele dostępne do mierzenia, są w małych rozmiarach — przeważnie 36/38. Niestety dla osób, które nie mają figury modelki, jest to spory problem — rękawy, w które nie można zmieścić rąk, za małe miseczki i dekolty, ramiączka wbijające się w ramiona, niedopinające się gorsety… Niestety niedopasowana suknia nie oddaje w pełni efektu, jaki chcemy uzyskać i czasami trudno wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała finalnie.

A Wy jakie macie doświadczenia z salonami sukien ślubnych?

 

 

One comment Add yours
  1. 1. Robienie zdjec – tez mnie to wkurzalo, bo nie da rady zabrac wszystkich ze soba do salonu, a chcialoby sie poradzic tez innych,pokazac rodzicom czy nawet samemu popatrzec po opadnieciu pierwszych emocji i ocenic na trzezwo swoje wybory. U mnie np placil za suknie tata, a niestety nie mogl byc ze mna podczas wybierania wiec zobaczyl ja dopiero na 3 dni przed slubem w worku na wieszaku
    2. Male rozmiary – to fakt, rozmiary ktore sie zupelnie nie ukladaja na twoim ciele,niedopiete,obcisle i wygladasz jak szynka w siatce. Przez to jeszcze ciezej wybrac ta wymarzona i znalezc odpowiedni fason bo w kazdej sie zle wyglada . A jesli widzisz sie w czyms tak zle dopasowanym, za malym, za ciasnym to ciezko tez sobie wyobrazic jak to bedzie wygladalo juz w twoim rozmiarze,a z tylu glowy siedzi ciagle ta mysl „a co jesli bedzie wygladalo tak samo zle”
    Mnie osobiscie, w goraczce ostatnich przygotowan, denerwowal fakt ze Panie z mojego salonu nie trzymaly sie terminow, mowiac mi ciagle do sluchawki „jeszcze jest duzo czasu”. I tak z pierwszej z trzech przymiarek ktora miala byc na 3 tyg przed slubem(wg umowy) mialam jedna 4 dni przed a druga na nastepny dzien z odbiorem. Mega slabe i mocno stresujace

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *