Moje rozterki po mierzeniu sukien ślubnych

Wszyscy mi mówili, że dzień w którym będę wybierała suknię ślubną będzie jednym
z najprzyjemniejszych. Owszem, był. Ale dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że noc nadchodząca po tym dniu będzie jedną z najtrudniejszych…?

Było wspaniale. Przymierzyłam chyba ze 30 sukien w 4 salonach. Wszystkie były piękne
i (co dziwne) nie wyglądałam w nich grubo! Panie konsultantki bardzo mnie wychwaliły. Moja mama
i Justyna rzucały komplementy. Idealny dzień! Ale gdy wieczorem emocje trochę opadły i zostałam sama z myślami zaczęło się (jak to zwykle u mnie bywa) analizowanie i wątpliwości:

  1. Panika wśród konsultantek

Kiedy przyszłam pierwszy raz do jednego z salonów był lipiec 2016 czyli dokładnie rok przed ślubem i  usłyszałam: „O Ho! Ho! Ho! Za wcześnie Pani przychodzi! Jeszcze tyyyyle czasu!”. Więc tym razem przyszłam w styczniu, czyli pół roku przed ślubem i wszędzie było: „Oj trzeba się spieszyć! Mało czasu na uszycie zostało!” , „Na ostatni dzwonek Pani przychodzi, za tydzień musi Pani podjąć decyzję!” itd. No i ja się pytam o co chodzi?

  1. Którą wybrać?

Prosta? Rybka? Z odkrytymi nogami? Księżniczka? Koronkowa? Muślinowa? No która to jest ta jedyna, skoro wszystkie są piękne?  Iść w zaparte i kupić coś w swoim stylu co nie do końca zrobi efekt „wow”, czy trochę przeciw sobie wybrać coś, co olśni wszystkich? No bo nie oszukujmy się, każda z nas chce, żeby wszyscy goście byli zachwyceni naszą kreacją. I żeby słowa: „Pięknie wyglądasz”  były szczere. Zatem co zrobić?

  1. Za dużo Pinterest’a i wyobraźni

Jak tylko dostałam pierścionek od razu zaczęłam przeglądać suknie i tak mocno i szczegółowo wyobraziłam sobie jak powinna wyglądać moja, że żadna z tych 30, które przymierzyłam nie spełniła moich oczekiwań w 100%. Były cudowne ale to nie to. I co teraz?

I tym sposobem całą noc nie spałam. Od skurczów brzucha, po pieczenie w gardle…
Jeszcze nie podjęłam decyzji, ale jak tylko to zrobię podzielę się tym z Wami.

A poniżej klika moich zdjęć w tych cudach ze wspaniałego salonu Laurelle w Warszawie. Dajcie znać  w komentarzach co myślicie.

 

 

 

 

4 comments Add yours
  1. Hmmmm…….no jeszcze wdzystko zależy jaka fryzura. Do rozpuszczonych włosków stanowczo numer 2i 4. Chociaż na lipiec i przy zgrabnuch nogach numer 3 jest super

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *