Niespodzianka na wieczór panieński – czy to w ogóle możliwe?

Coś ciężko idzie nam pisanie w wakacje, ale trzeba zacząć od początku, czyli od wieczoru panieńskiego. Dla mnie to już drugi (przedostatni) w tym roku, dla Dominiki był jeden jedyny i mam nadzieje, że zapamięta go na długo… Ale wracając do tematu – co zrobić, aby zaskoczyć pannę młodą i zorganizować jej niezapomniany wieczór panieński?

Utwierdzam się w przekonaniu, że organizacja wieczoru panieńskiego wcale nie jest łatwa! Szczególnie gdy nie chcemy iść po linii najmniejszego oporu i zaskoczyć pannę młodą czymś wyjątkowym. Tylko jak to zrobić? Na blogach, forach pełno pomysłów i wszystkie już przez kogoś zrealizowane i opisane! Spa, kolacja w stylu boho, kajaki, weekend nad morzem, wróżka, sesja zdjęciowa – jak wymyślić coś oryginalnego???

O czym pamiętać organizując wieczór panieński?

  1. Przede wszystkim zapytaj PM jaki rodzaj rozrywki preferuje, nawet jeżeli wydaje Ci się, że doskonale ją znasz – może ten dzień wyobraża sobie zupełnie inaczej?
  2. Ustal z Nią listę osób, ale pamiętajcie – nie zawsze liczy się ilość – ważne, żeby był to najważniejsze dla Niej osoby.
  3. Planuj z odpowiednim wyprzedzeniem – lepiej wybrać konkretną datę, ale zapasem czasu (u nas było to ok 3 miesiące) niż wybierać spośród dwóch alternatywnych.
  4. Składka – to podstawa, zapytaj swoich współtowarzyszek, jaka kwota im odpowiada, ale UWAGA – najpierw przelicz koszt Twoich pomysłów i zaproponuj im konkretną sumę do akceptacji!
  5. Budżet zawsze się nie dopina, dlatego nie kombinuj – sprawdź, co możesz zamówić gotowego, bo czasami robienie czegoś na własną rękę kosztuje o połowę więcej i zabiera 2 x więcej czasu, przeszukaj strony z kuponami rabatowymi, atrakcje zarezerwuj z wyprzedzeniem, zaplanuj jaką kwotę możesz przeznaczyć na konkretne elementy – prezent, menu, dekoracje, atrakcje i się tego trzymaj!

Droga druhno nie wpadaj w panikę – coś na pewno przyjdzie Ci do głowy!

U nas stanęło na klasycznej imprezie. Ale jak ma być klasyczna i zaskakująca jednocześnie? Pomyślałam więc — czego Dominika nie lubi robić i czego na pewno nie będzie się spodziewać? Tak, oczywiście zwiedzanie! I tak powstał pomysł gry miejskiej po Warszawie, w której celem PM było odgadnięcie jej ulubionych miejsc w mieście – niby banalne, ale jakie wzruszające – i wykonywanie zadań i odgadywanie zagadek, które w każdym z tych miejsc wręczała jej kolejna uczestniczka wieczoru panieńskiego. Jak się okazało, wyszło fantastycznie mimo pewnych problemów z niekursującymi tramwajami, ulic zablokowanych paradą równości i upałów.

Dalej było już banalnie – impreza z widokiem na Pałac Kultury, limuzyna, zbieranie całusów od nieznajomych i zabawa do białego rama w naszym ukochanym klubie, który czasy swojej świetności ma już dawno za sobą.

Jaka jest więc moja rada? Nie szukajmy na siłę! Wystarczy drobny gest, trochę inwencji i radość panny młodej będzie nie do opisania. Limuzyna, kolor różowy i zadania są oklepane, ale dają przyszłej mężatce dużo radości – to w końcu „ostatnia noc”, kiedy może po prostu się powygłupiać i pośmiać, a wszystko jest zaplanowane specjalnie na niej!

PS. Oczywiście większość zdjęć nie nadaje się do niczego, ale za to – po raz pierwszy – mamy wspólne zdjęcie, którego nie wstydzimy się Wam pokazać!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *